ZDROWIE URODA RODZINA

Samoopalacze plusy i minusy

Z opalaczy najpopularniejszym kosmetykiem są kremy samoopalające. Po ich zastosowaniu efekt działania utrzymuje się przez około kilka dni (wszysto uzależnione jest od rodzaju skóry, jej pH, głębokości penetracji przez preparat warstwy rogowej naskórka, jak i jego grubości), blednąc w miarę upływu czasu i stopniowego złuszczania wierzchniej warstwy naskórka.

Dużą wadą stosowania samoopalaczy jest charakterystyczny zapach skóry, wyczuwalny w miarę rozwijającej się opalenizny, a wywoływany przez samą substancję opalającą (DHA), którą zawiera zdecydowana większość samoopalaczy.

Intensywność zapachu jest sprawą indywidualną i zależy m.in. od pH skóry. W niektórych samoopalaczach DHA zastąpione jest podobnie, acz wolniej działającą substancją o nazwie erytruloza. Czasami stosuje się erytrulozę jednocześnie z DHA, w celu szybszego wywołania "opalenizny".

Podczas rozsmarowywania samoopalacza bardzo ważne jest dokładne wmasowanie go w skórę. Dlatego najlepiej wcześniej wykonać peeling - dzięki temu opalenizna będzie bardziej równomierna i trwała. Aby ułatwić rozprowadzanie, można też przed zastosowaniem samoopalacza lekko posmarować skórę kremem nawilżającym. Warto również przed aplikacją nasmarować dłonie balsamem (a po całym zabiegu oczywiście dokładnie umyć ręce) - dzięki temu łatwiej będzie wypłukać samoopalacz z dłoni i tym samym uniknąć pojawienia się na nich ciemnych smug.

Preparaty samoopalające mają zazwyczaj odrębne wersje do twarzy i do ciała. Nie ma żadnych przeciwwskazań dla używania preparatu przeznaczonego do ciała na twarzy, należy się jednak liczyć z tym, że preparaty do ciała mają zazwyczaj większe stężenie substacji opalającej i ich działanie jest bardziej intensywne. Chcąc osiągnąć bardzo subtelny efekt opalonej twarzy, lepiej sięgnąć po kremy zawierające bardzo małą domieszkę substancji opalającej, jak na przykład Clarins Radiance Plus Self Tanning Gel czy znacznie tańszy Sopot Ziaji.

Samoopalacz a przebarwienia - reakcja skóry na samoopalacz jest bardzo indywidualna, ale samoopalacze działają powierzchniowo, więc w żaden sposób nie wpływają na produkcję melaniny w skórze (co najczęściej jest źródłem problemu w przypadku przebarwień). Proces powstawania naturalnej opalenizny nie ma nic wspólnego z "opalenizną" samoopalaczową. Pod tym względem stosowanie samoopalaczy jest bezpieczne dla osób ze skłonnościami do przebarwień - nie pogłębiają one, ani nie pogarszają zmian skórnych.

Należy jednak mieć realistyczne oczekiwania co do efektu końcowego i liczyć się z tym, że wraz z przyciemnieniem skóry częściowo przyciemnione zostaną również przebarwienia - samoopalacz może znakomicie sprawdzić się u kogoś z np. małymi zmianami potrądzikowymi, dokładne rozprowadzenie produktu.

Dla osób początkujących, jak też chcących osiągnąć efekt lekkiej opalenizny, ocieplić koloryt i podkreślić rysy twarzy, polecam pudry opalające - bardzo przydatne w modelowaniu konturu twarzy, zwłaszcza w zestawieniu z tzw. highlighterem.

Osobiście raczej preferuję pudry prasowane niż sypkie, ze względu na łatwość dozowania - zdecydowanie lepiej nakładać je dużym miękkim pędzlem, najlepiej z naturalnego włosia, nakładając puder na kości policzkowe, skronie, ew. czubek brody, nosa i załamanie powieki.

Warte są tu:

Terracota Poudre Bronzante, Guerlain (zdecydowaną zaletą jest możliwość wyboru wśród trzech odcieni, najjaśniejszy jest odpowiedni nawet dla osób o bardzo jasnej karnacji), Laura Mercier Bronzing Powder. Pudry z błyszczącymi drobinkami lub brokatem lepiej zostawić na "po pracy" lub wieczorne wyjście, chyba, że są bardzo ostrożnie i miejscowo dawkowane.

Podkłady brązujące są nieco bardziej skomplikowane w użyciu dlatego, że stosujemy je na całą twarz - chyba, że używamy takiego podkładu jako highlightera (highlighterem malujemy rysy twarzy podkreślając te jej części, które chcemy optycznie pogłębić, następnie bardzo dokładnie go rozprowadzamy - w takim wypadku idealnie dobrany kolor nie jest aż tak istotny).

Jednak jeśli kosmetyk ma dać efekt opalenizny, bardzo ważne jest dobranie odpowiedniego koloru, dlatego też lepiej użyć ciemniejszego odcienia bardzo lekko kryjącego podkładu (albo rozcieńczyć go kremem nawilżającym).

Równie istotne jest staranne rozprowadzenie preparatu - nie możemy pominąć uszu i szyi, bo nałożony na całą twarz będzie bardziej widoczny, tym bardziej jeśli jest źle dopasowany do koloru cery. Osoby o chłodnym kolorycie (z lekko sinawym, różowym, niebieskim odcieniem) powinny unikać zbyt żółtawo-złotawych odcieni, które mogą się z kolei świetnie sprawdzić na skórze o cieplejszym kolorycie (odcienie miodowe, żółtawe).

Na rynku kosmetycznym pojawia się też coraz więcej specyfików łączących w sobie zalety obydwu rodzajów preparatów. Są to emulsje, zawierające zarówno barwnik wywołujący natychmiastowy efekt opalenizny, jak też substancję samoopalającą, dzięki której kolor utrzymuje się na twarzy przez najbliższych kilka dni.

Zaletą tego typu preparatów jest lepsza możliwość kontrolowania pożądanego efektu - dzięki zawartości pigmentu łatwiej jest uniknąć smug i zacieków rozprowadzając go na skórze, jak też kontrolować ilość nałożonego kremu.

2006 plastmed.pl
Osoby online: 4
Zdrowie ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie co Cię stracił...