ZDROWIE URODA RODZINA

Upiększanie siebie

Coraz częściej oddajemy swoje ciało do?przeglądu? chirurgom plastycznym. Szybko i skutecznie chcemy ?naprawić? usterki. Zapominamy jednak, że często to nasi partnerzy są najlepszymi fachowcami od urody. Bez skalpela potrafią uczynić nas piękniejszymi, a nasze wady zamienić w czarujące zalety. Może warto zapomnieć więc o plastycznych ekspertach i skalpelowych cięciach?

Kobiety ogarnęła mania upiększania. Dla niektórych operacyjne poprawianie urody to wielka nadzieja na miłość, sukces oraz próba tworzenia siebie od nowa. W imię urody są zdolne przekraczać wszelkie granice. Inwestują w nią tak dużo i podejmują tak wielkie ryzyko, że można pomyśleć, iż od tego zależy ich życie. Utwierdzają się w złudnym przekonaniu, że kobiety atrakcyjne mają przewagę w kontaktach społecznych, a ich fizyczne piękno roztacza wręcz aureolę na cechy psychiczne, takie jak talent czy inteligencja.

Większość młodych kobiet, niezadowolonych z własnego ciała, często wini swój wygląd za inne niepowodzenia w życiu m.in. rozczarowania w relacjach z partnerami. Korekta plastyczna jest dla nich idealnym sposobem na dowartościowanie i pokonanie kompleksów.

"...Nie można lekceważyć wad. Jeśli nie urodziłyśmy się piękne musimy zadbać o to same..."

mówi Agnieszka, która zdecydowała się na korektę nosa. Uroda bowiem często przesądza o naszym życiu osobistym. Jest jak pieniądz. Im mamy jej więcej, tym jesteśmy bogatsze. To taka hipokryzja naszych czasów, bo chociaż wychwalamy zalety ducha czy ciekawą osobowość, to po cichu poddajemy się jednak tyranii piękna. Powiedzenie: "Ciesz się tym, co dał Ci Stwórca", powoli przestaje być aktualne. Dla wielu kobiet wygląd jest dziś wszystkim, a operacyjne poprawianie urody jest typową reakcją na poczucie niezadowolenia z własnego ciała.

Nie chcą już akceptować krzywego nosa, małych piersi czy ust, bo można je po prostu naprawić. Dlatego trafiają pod nóż. Pozwalają chirurgom ciąć i rzeźbić swoje ciało. Przejąć nad nim kontrolę, aby jak najszybciej dotrzeć do źródeł wyidealizowanego piękna, tworzonego głównie przez media.

To one określają, jak należy wyglądać, aby zdobyć akceptację mężczyzn. Przyglądając się Kylie Minogue, Jennifer Lopez czy Evie Herzigovej, kobiety ślepo poddają się tym naciskom. Dzięki możliwościom kamuflowania defektów urzeczywistniają swoje marzenia. Robią to nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla swoich partnerów.

"Świadomie próbujemy odwołać się do ich upodobań" - mówi Beata, która zdecydowała się na powiększenie biustu" Po operacji jesteśmy pewniejsze siebie, świadome swoich atutów". Dzisiaj urodzinowy lub gwiazdkowy prezent w postaci implantów piersi, pełniejszych ust, kształtnego nosa, odessanego tłuszczu z bioder nie dziwi, jest trendy.

"Nie widzę nic zdrożnego w operacjach plastycznych. Jeśli ma to mojej dziewczynie poprawić samopoczucie, czy nawet samoocenę i uszczęśliwić nasz związek sam podaruję jej taki prezent" twierdzi Grzegorz, narzeczony Agnieszki.

W pogoni za ideałem

Namiętna pogoń za urodą to od wieków efekt działania jednego z kluczowych kobiecych instynktów. Już w plemionach indiańskich kult ciała i urody wiódł niekwestionowany prym. Ówczesne piękności, aby podkreślić własną atrakcyjność, okaleczały ciało zgodnie z obowiązującymi kanonami.

Przekuwały, nacinały, depilowały i nabłyszczały swoje ciała w imię piękna. Słowem, stały się prekursorkami prężnej w XXI gałęzi medycyny, jaką jest chirurgia plastyczna. Dzisiaj lekarze opracowali szereg sposobów modyfikacji wyglądu.

Do najpopularniejszych zmian kosmetycznych należą: korekta nosa, ust, uszu, powiększanie piersi i odsysanie tłuszczu. Kobiety już nie starają się pracować nad ciałem, wolą je zmieniać. Zaczynają traktować wyprawę do chirurga plastycznego jak wizytę w salonie kosmetycznym.

"Lepiej pomyślcie, bo po każdej operacji plastycznej macie ochotę na więcej i więcej, aż w końcu może się to stać obsesją... uwierzcie mi, że większość facetów woli naturalne kobiety... powtarzam jeszcze raz: UWIERZCIE W SIEBIE I ZAAKCEPTUJCIE WŁASNE CIAŁO!!! ...jaki jest sens wzorowania się na gwiazdki?"

alarmuje Borys, którego dziewczyna ma na koncie 4 operacje. Wyobrażenie o błyskawicznej naprawie defektów często mija się z brutalną rzeczywistością.

Warto pomyśleć o konsekwencjach, groźnym ryzyku powikłań i bólu. Operacja plastyczna to przecież poważna ingerencja i gwałt zadany ciału. I chociaż szwy, opuchlizna oraz znaczące obciążenie konta bankowego to wysoka cena za dobry wygląd, to jednak gros posiadaczek nowego wizerunku mówi:
warto było. "Przed zdjęciem opatrunków przez moment czułam lęk. Bałam się, że efekt nie będzie zgodny z moimi oczekiwaniami. Kiedy zobaczyłam swoją nową twarz i reakcję mojego chłopaka poczułam przypływ niewiarygodnej energii, nieporównywalnej z niczym innym. Zapomniałam o bólu i uśmiechnęłam się do odbicia w lustrze." - twierdzi Ania.

Przesadny samokrytycyzm czy poszukiwanie nowego ja?

Z najnowszych badań wynika, że najbardziej krytyczne wobec siebie są kobiety piękne, młode, z wyższym wykształceniem, spełniające się w życiu zawodowym. Stale poddawane ocenom i porównaniom, stawiają sobie najwyższą poprzeczkę. Doszukują się związku między wyglądem a osiągnięciami. Chcą wierzyć, że korygując wady będą szczęśliwsze i nareszcie pewne swoich atutów oraz partnerów.

Zapominają, że wzorce lansowane przez specjalistów od kobiecej urody czy kreatorów mody, nie zawsze powinny być uznawane za te najlepsze i bezbłędne.

Dlatego opętane manią ulepszania zasilają grono pacjentek chirurgii plastycznej, wierząc, że fundament naszej tożsamości stanowi uroda.

"Taki sposób na wzmocnienie samooceny i notowań u mężczyzn jest godny pożałowania. Oszukiwanie natury i strojenie się w cudze piórka trzeba tępić." -mówi Janek.

Między marzeniem a rozsądkiem...

Kobiety XXI wieku? Jakie są? Czy w pogoni za doskonałą powierzchownością nie zapominają o psyche? Czy katując swoje ciała nie dostrzegają, że uroda jest zupełnie nieistotna w konfrontacji z osobowością? To prawda, że piękna twarz może nam otworzyć wiele drzwi, ale tego samego dokona błyskotliwa inteligencja.

Ukłonem w stronę rozsądku niech będą próby przeobrażania wad w zalety i podjęcie najcenniejszej walki rywalizacji z samą sobą o siebie. Zakochajmy się w swoich defektach, a wtedy pokochają je też nasi partnerzy! Niech odstające uszy czy małe piersi nie wyznaczają sukcesów i powodzenia w relacjach osobistych i zawodowych. Nie przyjmujmy nieprawdopodobnie pięknych modelek za osobisty standard urody. Jeśli wypracujemy zdrową relację z ciałem będziemy szczęśliwsze.
v Poprawiajmy Stwórcę tylko wtedy, kiedy to naprawdę konieczne! Decyzja o operacji plastycznej i rodzaju zabiegu jest zawsze indywidualna i powinna być podjęta wyłącznie w oparciu o preferencje potencjalnej pacjentki, wiedzę i doświadczenie chirurga oraz zdrowy rozsądek obydwu stron.

Nie dajmy się zwariować! Nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi, czy poprawianie urody jest dobre czy złe. Brzydkie czy piękne to tylko kwestia gustu. Dlatego wszystkie nasze kroki zmierzające ku doskonałości powinny być wyważone w odpowiednich proporcjach. Czar szybko pryska, jeśli za "firmowym" nosem, super biustem i idealną figurą nie kryje się ciekawa osobowość.



2006 plastmed.pl
Osoby online: 3
Zdrowie ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie co Cię stracił...