ZDROWIE URODA RODZINA

Seksapil

Aż 84 procent Polek chciałoby w nim coś zmienić - najczęściej powiększyć biust i usta czy "zamówić" zmniejszenie talii.

"Za 10 lat operacje plastyczne będą taką codziennością jak wizyty u dentysty, a silikonowe biusty i usta kojarzone będą z atrakcyjnością seksualną" - uważa dr Walter Rattcliffe, seksuolog z amerykańskiego Uniwersytetu Berkeley. Niektórzy mówią, że już tak się stało.

Koniec naturalności?
Niestety, moda na naturalność minęła bezpowrotnie. Coraz więcej kobiet marzy o operacjach plastycznych, bo nie akceptują swojego wyglądu.

Tymczasem brak akceptacji samego siebie jest nie do pogodzenia z udanym życiem seksualnym. Kobiecie, która ma obsesję na przykład na punkcie zbyt grubych ud czy małych piersi, trudno będzie prowadzić udane życie erotyczne, chyba że trafi na partnera, który po pierwsze zaakceptuje jej wygląd,a po drugie - przekona ją, że jest atrakcyjna. To jednak dość trudne. Dlatego aż 42 procent Polek deklaruje, że seks uprawia tylko przy wyłączonym świetle i coraz więcej z nich decyduje się na operacje plastyczne.

Drogi w tej dziedzinie przetarły gwiazdy filmowe. Hollywood, określany czasami mianem "królestwa kina i seksu", już dawno zasiedlony jest przez kobiety doskonałe albo, jak kto woli, doskonałe wytwory chirurgii plastycznej. Powiększanie ust, powiększanie piersi, odsysanie tłuszczu czy wycinanie paru żeber w celu uzyskania smuklejszej talii to już codzienność w Hollywood.

Do pięciu operacji plastycznych przyznaje się na przykład Angelina Jolie, przez niektórych uważana za absolutny wzór piękności. Tymczasem sama Angelina w wywiadach prasowych skarżyła się, że ma... kłopoty z akceptacją swojego wyglądu. Stąd liczne operacje.

- Przez długi czas uważałam, że jestem mało pociągająca, bo jaki mężczyzna będzie chciał uprawiać seks z kobietą, której biustu w ogóle nie widać? Musiałam to zmienić - wyznała ostatnio gwiazda. Teraz Angelina Jolie nie narzeka na brak męskiego zainteresowania. Ostatnio widuje się ją z Bradem Pittem, który notabene jest także częstym pacjentem luksusowych klinik, zajmujących się poprawianiem urody.

Zaklęte koło
Dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy dolarów, zostawiła w nich Demi Moore, która zachwycała doskonałym ciałem w głośnym swojego czasu filmie "Streptease". Tyle tylko, że jej były mąż, Bruce Willis, skarżył się, że ma z niego, o ile można użyć tego terminu, "nikły pożytek".

- Wyobrażacie sobie uprawianie seksu z osobą, którą jest tak doskonała, że przypomina woskową lalkę? Zapiera dech i wstyd się przy niej rozebrać, tak wyglądało nasze życie - stwierdził Bruce Willis, gdy rozwodził się z Demi Moore.

Także polskie gwiazdy coraz chętniej poddają się operacjom plastycznym. Marta Wiśniewska, znana także jako "Mandaryna", powiększyła sobie biust z rozmiaru A do C. Podobnie zrobiła Anja Orthodox, liderka zespołu "Closterkeller". Inne kobiety chcą im dorównać, też chcą być tak atrakcyjne i często w operacji plastycznej widzą jedyną szansę na zdobycie mężczyzny i udane życie bez kompleksów.

To nie takie proste - twierdzi dr Lech Winiarski, seksuolog. Na jednej operacji plastycznej z reguły się nie kończy. Kobiety znów znajdują inne mankamenty swojej urody, to zaklęte koło. Powiększenie biustu czy zmniejszenie sobie talii nie jest żadnymgwarantem udanego życia seksualnego. Ważne jest zaakceptowanie samego siebie z wszelkimi ułomnościami i wadami urody.

To jednak trudne, dla niektórych osób zbyt trudne. Dlatego kliniki chirurgii plastycznej mogą liczyć na stały strumień pacjentów i... dużych pieniędzy. Ostatnio cały ten przemysł zaatakowała aktorka Monica Bellucci, która zapewnia, że nigdy nie poddała się żadnej operacji plastycznej.

Te kliniki sprzedają złudzenia na natychmiastowe pozbycie się problemów, a to nieprawda - powiedziała Bellucci. - Trzeba być sobą, to najważniejsze.

Tyle tylko, że Monice łatwo to mówić. Ma ciało, które jest w stanie powalić na kolana każdego mężczyznę. Jej skalpel nie jest potrzebny.

Potężne obroty
Chirurgia plastyczna jest obecnie ogromnym przemysłem z ogromnymi obrotami finansowymi. W 2004 roku, według "The Economist", przekroczyły one 30 mld dolarów. Amerykanie wydają więcej na zabiegi poprawiające urodę niż na edukację. W zeszłym roku kliniki chirurgii plastycznej odwiedziło ponad 10 mln osób. 26 procent z nich było mężczyznami.
źrodło:wieczór wybrzeza www.wm.pl

2006 plastmed.pl
Osoby online: 2
Zdrowie ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie co Cię stracił...